Manawana!

Manawana. Yibeogo!




"Ti boe, Wennam nonga duniya hal ti b ko b Biiga se ka to, 
ti ned ninga faa se teed bamb ko n saam ye, 
la a na paam viim se ka seta"
Jean 3,16


Piękny język! Jeden z ponad 60 panujących z Burkina Faso. Język Moore używany jest przez większą część Afrykańczyków mieszkających w tym kraju. Moja przygoda z tym językiem zaczęła się całkiem przypadkowo. Pewnego razu jeden z moich nowych afrykańskich znajomych powitał mnie w tym języku. Dzięki moim tłumaczą zaczęłam uczyć się pojedynczych słówek, później całych zwrotów. Radość na twarzach Afrykańczyków, kiedy na ich powitanie odpowiadałam także w ich języku, powodował jeszcze większą chęć uczenia się tego języka. Zabawne jednak w tym wszystkich i może trochę niepojęte było to, że ucząc się wymowy i akcentu tego języka wiele pytanych przeze mnie osób wymawiało danego słowa troszkę inaczej, z innym akcentem. Pytałam ich jak jest poprawnie? Odpowiadali za każdym razem, że zawsze jest poprawnie...:). Pamiętam niesamowitą radość jaką odczułam, kiedy zadałam pytanie małej dziewczynce jak się nazywa, o ona mi odpowiedziała swoim cichym głosikiem swoje imię. Wow, ona mnie zrozumiała!!!Niesamowite:D. Mój zawód w języku Moore to logtore (pielęgniarka). Wiele osób tak mnie później wołało. Pewnego razu wracając zatłoczonym autobusem do stolicy miałam ten przywilej siedzieć przy oknie, a że w afrykańskich autobusach prawie nigdy nie ma okien, więc mogłam słyszeć gwar, wołania innych...kiedy już wygodnie siedziałam na swoim fotelu (nie przesadzam, te niezbyt wygodne siedzenia w tak zatłoczonym autobusie i w pełnym upale naprawdę były jak upragnione fotele) nagle usłyszałam, jak ktoś woła: Logtore, logtore...Zobaczyłam przez okno małego chłopca żebrzącego o kilka drobnych monet...tak mnie ujęło to jego wołanie mnie jako pielęgniarki, że wrzuciłam do jego brudnej miseczki kilka drobniaków.

W czasie mojego drugiego pobytu w Burkina Faso fascynowały mnie pieśni w języku Moore. Moi afrykańscy przyjaciele uczyli mnie i moich towarzyszy pięknych hymnów, które później mieliśmy okazję wspólnie śpiewać na nabożeństwach. Niesamowitym prezentem była dla mnie Biblia (Wennaam Sebre) w języku Moore, z której, jak w pierwszej klasie, uczyłam się czytać. Czy język jest trudny? Hmmm, myślę, że nie, choć trzeba, tak jak w przypadku każdego języka usiąść i zacząć się uczyć. Moim zdaniem, jeżeli ktoś umie język polski, to z innymi da sobie spokojnie rade, no, na pewno z większością...:D

Jeden z moich znajomych pisząc do mnie maile czasem dorzuci mi jakieś "moorejskie" słówko czy zwrot. Piękny język!!



A oto kilka pieśni, które wspólnie mogliśmy śpiewać, my po polsku a Afrykańczycy w języku Moore! Wspólne uwielbienie!

Mam pousda  foo wousgo!
Serdecznie pozdrawiam! 

Komentarze

Popularne posty