Chłopczyk w obiektywie

Robienie zdjęć w Afryce wywołuje różne reakcje. Albo jest to sprzeciw ze strony fotografowanego albo wręcz nadmierne zaciekawienie sprzętem i tym co można zobaczyć w małym wyświetlaczu na aparacie. Ogólnie Afrykańczycy lubią się fotografować. Z jedynym sprzeciwem spotkałam się tylko w stolicy, gdzie żądano od nas za to pieniędzy. Natomiast w wioskach wszyscy bardzo chętnie ustawiali się do zdjęć. Dzieci często robiły śmieszne miny i pozy, żeby później móc pośmiać się z siebie samych na małym wyświetlaczu. Ciągle prosiły o fotografowanie ich. Przemierzając raz jedną z wiosek usłyszałam za sobą wołanie jednego chłopca. Na początku ignorowałam go, gdyż nie rozumiałam, tego co woła. W końcu usłyszałam: "Foto, foto...". Chłopiec szedł za mną tak długo, dopóki nie zrobiłam mu zdjęcia, które koniecznie musiałam mu pokazać. Wywołało to dziecięcy śmiech i radość, że on także został sfotografowany. Potem pobiegł dalej. Wierzenia animistów zabraniają im robić zdjęć, gdyż ludzie boją się, że ich dusza zostanie zamknięta w "dziwnym urządzeniu". Gdy pewnego dnia mieliśmy okazję odwiedzić króla wioski, który był animistą, jego współpracownicy zaproponowali wspólne zdjęcie. Pytaniem króla było, czy przypadkiem nie zamkniemy jego duszy w aparacie. Po zapewnienia, że nie, do dziś mamy pamiątkę wspólnego zdjęcia!



Komentarze

Popularne posty