Bar-Bar

Wiele się dzieje, a ja z braku internetu trochę zaniedbałam moje blogowanie. 
A chciałabym napisać o pływaniu w Nilu. Niektórzy na ten pomysł reagują z przerażeniem, inni wyśmiewają, że nie wolno, że krokodyle... Ja pływie co tydzień! I nie tylko ja. Cała ekipa z naszego szpitala, tak spędza jedno weekendowe popołudnie. Zimna woda Nilu jest jak balsam dla naszego ciała. Oczywiście trzeba wiedzieć gdzie! Naszym ulubionym miejscem jest Bar-bar. Miła spokojna (poza świętami) zatoczka, z dużym głazem na środku, gdzie można się wdrapać i leniwie rozkoszowować pięknym widokiem! A widok naprawdę jest przecudny. Wydmy piaskowe, po których dumnie kroczą wielbłądy unosząc na swych garbach obcokrajowców z roześmianymi buźkami (piszę to z własnego doświadczenia:). 

 Bar-bar

Wybierając się nad Nil należy pamietać o ubiorze. Żadnego bikini czy stroju kąpielowego. Kobiety muszą mieć zakryte ramiona, więc najlepiej koszulka z krótkim rękawem, i spodenki. Ja mam takie zakrywające także kolana. Mężczyźni także w krótkich spodenkach i w koszulkach albo bez - tu już w zależności kto jak woli. Ostatnio spędziłam cały dzień kąpiąc się w Nilu z tubylcami i naprawdę nikomu nie przeszkadzały długie szaty, czy zakryte głowy. Wszyscy świetnie się bawili, nurkowali, wrzucali do wody!
 W drodze do Bar-bar

Więc każdy kto przyjdzie mnie odwiedzć napewno wykąpie się w Nilu:)
Więcej zdjęć tutaj


Komentarze

Popularne posty