koszyk z małym Mojżeszem na Nilu

Chyba w moich najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że będę miała okazję zanurzyć się w zimnej wodzie Nilu...tak zimnej przy pierwszym zanurzeniu, że aż zapiera dech w piersiach, natomiast później kąpiel staje się prawdziwą frajdą. Dodam, że na Nilu znajduje się sporo małych kamienistych wysepek, do których można dopłynąć i wylegiwać się w gorących promieniach słonecznych...
Nil jest piękny z tymi swoimi wielgachnymi kamieniami wystającymi ponad taflę wody. Kiedy dwukrotnie płynęłam łodzią na miejsce, gdzie można odpocząć na gorącym piasku (tak gorącym, że początkowo musiałam ubrać buty), a później doznać przyjemnego orzeźwienia, za każdym razem nie mogłam wyjść z podziwu, jak Nil jest piękny! Wzdłuż rzeki rozciągają się albo potężne wydmy z pięknymi palmami, albo bogate hotele czy restauracje. Nasz sternik niezwykle śmiało i odważnie omijał te potężne głazy, ale robił to tak "lekko", jakby przed sobą miał pustą rzekę...


Piasek nie tylko jest gorący, ale można śmiało nadepnąć na wielbłądzie odchody, które są już tak wysuszone przez słońce, że spokojnie można się nimi porzucać...i bynajmniej to nie ja rozpoczęłam tą zabawę:). Karawana wielbłądów też nie jest rzadkim widokiem, tak samo, jak możliwość przejażdżki za bardzo okazyjną sumę funtów egipskich...


I muszę się Wam przyznać, że będąc na takiej małej wysepce na środku Nilu, jednak szukałam tego wiklinowego koszyka z małym Mojżeszem i zastanawiałam się jak to wtedy musiało wyglądać...jednak koszyka nigdzie już nie było...i dodam dla tych, którzy z Nilem wiążą inne skojarzenia - krokodyli też nie spotkałam!!

Komentarze

Popularne posty