Czas na pytanie - czy...?

Czy rozmyślasz czasem jak wygląda coś co znasz i to bardzo dobrze? Ja rozmyślam nad brązowo-złocistym "wiślańskim" chlebem (i jego zapachem i smakiem), sokiem z pokrzyw domowej roboty (kto zna to szczęściarz), skoszoną trawą na łące, która kiedyś była miejscem dziecięcych zabaw, czy nad ośnieżonymi szczytami lasów, które widoczne są z mojego okna. Ostatnie jesienne dni i czas zbliżającego się wyjazdu budzi we mnie takie przemyślenia, emocje, wspomnienia ciepłe i radosne, trochę napawające już tęsknotą, ale wierzę, że trwałe i nieprzemijające. Wierzę, że nawet jak usiądę pod palmą z bananem w ręku, z karmiącym się nieopodal zieloną sałatą żółwiem egispkim to nadal będę mieć te wspomnienia w sercu. Różnokolorowe liście, zimne i mroźne poranki, szron na łące, smak domowych pączków, mleko od krowy, zapach ulubionych przebiśniegów i konwalii, gorący kaloryfer, szum drzew, białe narciarskie szaleństwo czy smak domowej zupy ogórkowej...


Czy palmy zmieniają kolor na jesień? Czy jest możliwe aby deszcz występował o wiele rzadziej niż zaćmienie słońca? Czy "nasz polski" wiatr można porównać do burzy piaskowej? Czy wielbłąd może okazać się tak samo przyjacielski jak królik mojego taty? Może wydawać się to zbyt proste i zabawne. Ale nagle oczywiste rzeczy zaczynają budzić we mnie nadmierną ciekawość. Jeszcze mocniej zastanawiam się nad tym wszystkim co tu mam. Jak wygląda mój świat, w którym się wychowałam, do czego jestem przyzwyczajona. Z czego będzie mi łatwiej zrezygnować, a za czym będę zawsze tęsknić? Analizuję każdy szczegół. Próbuję zapamiętać jak najwięcej! Całkowita zmiana - zmiana, która nie tylko obejmuje inny smak chleba, inny zapach trawy, czy brak deszczu, daje mi mocno do myślenia. Dumam, rozważam, zastanawiam się jak to będzie (choć przyznam szczerze, że ogórki kiszone będę robić nawet w Egipcie!:)

Czy Abraham wyruszając w nieznane zastanawiał się jak ten nowy świat będzie różny od tego co zna? Myślę, że tak! "Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej i z domu ojca swego do ziemi, którą Ci wskażę" (1 Księga Mojżeszowa 12, 1). Wyjdź z ziemi swojej - zostaw to do czego jesteś przyzwyczajony, co lubisz, co kochasz...Odważna decyzja? Może ktoś pomyśli, że to zbyt radykalne. Gdy myślę nad tymi słowami, to doszukuję się tutaj także innego znaczenia. Nie tylko dostrzegam tu zmianę miejsca, otoczenia czy kontynentu. Bóg zachęca nas abyśmy wyszli czasem z naszych codziennych przyzwyczajeń, uprzedzeń, "starych i lubianych rzeczy", które nie zawsze są dobre dla nas i otworzyli się na coś nowego, innego, na tą  "nową ziemię" wskazaną i obiecaną przez Boga . A Boże obietnice mają to do tego, że zawsze są pewne! Nie bój się wyjść i podążać za Bożym głosem! Ale wyjść to nie znaczy także porzucić wspomnienia, dobre chwile, radosne przeżycia, czy kochające serca. Wyjść do znaczy zaufać!

Czy? To pytanie dość często nasuwa mi się w ostatnich dniach! Czy to będzie tak, a nie inaczej, czy dam radę, czy zrozumiem, czy się przyzwyczaję, czy się nauczę, czy nie zapomnę, czy będę mocno tęsknić...?

Nie ważne ile pytań "czy...?" nasunie mi się jeszcze. Nad jednym nie muszę się zastanawiać! Boża wierność i dobroć się nie zmieni!

Komentarze

Popularne posty