W Egipcie po polsku

Zaczynam dzień na ojomie. Wchodzi moja koleżanka i wita się ze mną po polsku: "Dzień dobry". Jest niewzwykle zdolną Egipcjanką, bardzo szybko łapie słówka i jestem też mile zaskoczona jej wymową. Jej ulubione słówko to...ziemniaki:). Pracujemy, po czym jednogłośnie stwierdzamy, że jesteśmy głodne. Co można zamówić w naszej szpitalnej kuchni? Wypada dziś na kanapkę z jajkiem. Dziewczyny koniecznie chcą wiedzieć jak powiedzieć to polsku. Więc ćwiczymy: kanapka z jakiem, kanapka z jajkie...po czym z ich ust płynie czysta polszczyzna. Nagle słysze jak nasza 75-letnia pacjentka (niezwykle słodka babcinka) mówi: "jajko" i się uśmiecha. 


Po pracy wybieram się na zakupy. Na półce w supermarkecie widzę mój produkt! Polski. Wafle ryżowe prosto z przepięknej Polski. Biorę 4 paczki. Liczę ile może być Polaków w Aswanie i wypada mi wziąć prawie 10 paczek:), ale zostawiam. Niech inni próbują polskich dobroci:). Obładowana tobołkami łapię taxi. Wsiadam, a pan do mnie: "Guten Tag". Odpowiadam mu po arabsku, że ja nie jestem z Niemiec. Więc pan zgaduje: Anglia?, Szwajcaria?, Holandia?, Polska? No brawo dla tego pana. Pan się rewanżuje, witając mnie po polsku: Dzień dobry. A ja mam żonę Polkę. Ewa. I pokazuje mi zdjęcie ładnej pani. Trzyma go w samochodzie w schowku. Jak się masz? - kontynuuje taksówkarz. "Dobrze". "Doktora?" - dopytuje. "Momareda" (pielęgniarka) - odpowiadam. Robota w Germanyyia (nazwa naszego szpitala) - dopytuje pan. "Tak" - odpowiadam. I na tym nasza rozmowa polsko-arabska się zakończyła. 

No czy może być coś piękniejszego jak słyszeć swój ojczysty język? Dziś to było piękne!

Komentarze

Popularne posty