Egipska lista

Lubicie tworzyć listy? Co trzeba zrobić, co należy kupić w supermarkecie...i tym podobne?
Ja tworzę dużo list w swojej głowie, ale rzadko uda mi się je spisać. Kiedy już pod wpływem chwili, że jednak jestem dobrze zorganizowaną osobą - piszę listę (ha, nawet mam takie fajne różne karteczki do tego), to potem w sklepie zapominam na nią spojrzeć. Odkryłam taką fajną funkcje na telefonie, że można robić sobie listę i nawet w małym kwadraciku po wykonaniu zadania, odchaczyć - to spoglądam na nią po tygodniu, kiedy większość rzeczy przeminęła. Kalendarz najczęściej szukam długi czas w mieszkaniu, karteczki z ważnymi notatkami gubię itp - no cóż, nie jestem człowiekem od list! Ostatnio oglądałam film, gdzie główna bohaterka kochała tworzyć listy - po czym, raz na jej liście znalazł się punkt: przestać tworzyć listy! Choć z jednej strony lubię być zorganizowaną i mieć wszystko zaplanowane to jednak moja spontaniczność częściej się ujawnia niż "porządna lista". 

Dziś w swoim cichym czasie czytałam pewne rozważania, gdzie autor także boryka się z tym problemem. Lubi być zorganizowany, mieć wszystko zapalnowane, a potem z różnych wzgledów coś się nie udaje. Coś zostaje odwołane, trzeba coś przesunąć w czasie...Oj może to wywołać wiele frustracji, złości, zniechęcenia...i ja tak czasem się czuję! Pewnego dnia Bóg pokazał mi ważną lekcje. Mogę się frustrować, złościć, załamywać, rozpaczać, albo mogę podejść do tego inaczej!! Bóg ma wszystko zaplanowane dla mojego życia. On ma "listę dla Ani". I jeżeli coś nie udało się z mojej listy, to wiem, że nie było tego na Jego liście. A zaufanie, że On wszystkim kieruje pozwala spojrzeć na każdą sytuację z innej perspektywy. Tej Bożej!



Pamiętam takie sytuacje ze szpitala. Miałam zaplanowany dzień wolny. Och cudownie mieć wolne popołudnie. Upiekę ciasto. Posprzątam! Zrobię pranie! Odpiszę na kilka maili! Podleję kwiatki! Poukładam ubrania w szafie. Po czym dostaję telefon od oddziałowej, że potrzebują mnie na popołudniowej zmianie. Czuję jak ogarnia mnie rozpacz! Tyle zaplanowane i nic. I naglę zdaję sobie sprawe, że jeżeli mam iść na popołudnie do pracy to jest to ważny powód. I Bóg chce mnie w tym czasie w szpitalu. Nie wiem co się wydarzy, ale czuję, że będzie to coś ważnego. To jest na Bożej liscie dla mnie. I rzeczywiście, spotykam osoby, które potrzebowały porozmawiać ze mną, sama otrzymuje zachęcające słowa, które tak bardzo potrzebowałam od osoby, która tylko to popołudnie była w szpitalu...Sama bym tego lepiej nie zaplanowała!

I jest jeszcze kultura Egipska - i jej niesamowita spontaniczność i brak planowania. Na wszystko mają odpowiedź: In shaallah, bukra! (jeśli Bóg pozwoli jutro - polecam posta z tym tematem), pojutrze, za tydzień, na początki stycznia - takie stwierdzenia słyszę prawie codziennie i wiem, że nigdy to nie będzie a ni jutro, ani pojutrze, ani za miesiąc, bo za miesiąc -  w tej samej sprawie - usłyszę, że za kolejny miesiąc. I tych "miesięcy" może być cały rok - czego już tu doświadczyłam :). Więc...jaki jest punkt na mojej liście w związku z tym? Listy są ważne - bo my ludzie potrzebujemy porządku, zorganizowania, ale gdy lista się wali - ufaj Bogu, a On wszystko dobrze uczyni!!! Czasem czekamy jak Bóg rozjaśni czerwone swiatło przed nami, a On w tym samym czasie zapala zielone na innej. Nie przegap tej drogi!

Komentarze

Popularne posty