Gdzie leży Ahmed?

Czas wizyty u nas na oiomie zawsze powoduje u mnie pewnego rodzaju napięcie. I nie chodzi o to, że rodziny zadają tysiące pytań (to i też bywa męczące), pytają o postępy leczenia czy choroby, ale że jest ich bardzo dużo. Czasem mam wrażenie, że cała wioska przyszła odwiedzić jednego pacjenta. I pomimo naszych starań i ograniczeń w liczbie osób, każdy chce koniecznie zerknąć na pacjenta i zaznaczyć swoją obecność chociażby w zurzytych plastikowych obuwiach zmiennych. 

Jeżeli Ahmed - znajomy znajomego jest chory trzeba go koniecznie odwiedzić. Czasem się zdarza, że odwiedzający nie za bardzo wie jak pacjent wygląda ale jest z jego wioski - więc trzeba biec do szpitala. Odwiedzający rozmawiają głośno i każdy zadaje to samo pytanie: jak się dziś Ahmed ma? A cukier już jest lepszy? A mogę mu przywieźć sok z jabłek? Domowy! A kiedy zostanie wypisany? A czemu ciągle śpi? A czemu nie odpowiada? A czy ciśnienie ma dobre? Tysiące pytań, których odpowiedzi często rodzina nie jest wstanie zrozumieć, z braku wiedzy o chorobie. Myślą, że jeden zastrzyk przywróci Ahmedowi siły, tak, że wyjdzie w podskokach o własnych siłach z oiomu. Nie rozumieją, że udar może sparaliżować pacjenta na całe życie i będę musieli się z tym pogodzić. 


Jeżeli jest to znajomy znajomego czas wizyty skraca się nawet do kilkunastu sekund. Szybkie zerknięcie na śpiącego pacjenta - zaliczyłem swój obowiązek odwiedziń. Czasem, to my pielęgniarki musimy nagle przerwać i zakazać odwiedziń. Pamiętam jedną pacjentkę. Czuła się źle i zdawała sobie też z tego sprawe, że jest stan wcale nie jest lekki. Praktycznie każdy członek rodziny (niechcąc dopuścić do siebie, że ktoś z jego bliskich jest w ciężkim stanie) próbował jej wmówić, że ona ma się lepiej niż oni wszyscy razem wzięci. Pacjenta kręciła głowa, że nie czuje się dobrze, po czym oni jej zaprzeczali, że ma się dobrze, że wszystko jest w porządku. Pacjentke, takie oszukiwanie wprawiło w zdenerwowanie: dostała tachykardi (puls ponad 150) i musieliśmy przerwać odwiedziny. Po chwili, w ciszy, bęz zbędnych zapewnień, że ma się dobrze (pomimo, że się tak nie czuła), jej stan się ustabilizował. Innym razem starsza pani wpadała w panikę, kiedy nie było przy niej nikogo chociażbym na chwile (odwiedziny na oiomie mamy dwa razy w ciągu dnia po godzinie). Czasem wpada do nas odwiedzający a okazuje się, że pacjent, którego on przyszedł odwiedzić został wypisany z oiomu poprzedniego dnia. Nikt z krewnych go nie poinformował. Innym razem pytamy kogo pan przyszedł odwiedzić, pan nie za bardzo zna imię pacjenta i rozgląda się szybko i w zdenerwwowaniu po sali, czy nie wpadnie mu w oku znajoma twarz.

Praca pielęgniarki to nie tylko opieka nad pacjentem, ale opieka nad rodziną. Czasem pacjent jest w lepszym stanie, niż zestresowana rodzina jego stanem. To patrzenie na pacjenta przez pryzmat jego rodziny, jego relacji w rodzinie. A czasem mamy kilku Ahmedów na oddziale, których odwiedza kilka wiosek...


Komentarze

Popularne posty