W Polsce, a jednak blisko Nilu.../In Poland and yet close to the Nile...

Bycie w domu zawsze budzi we mnie wiele emocji. Cudowne spotkania z rodziną, ze znajomymi, z przyjaciółmi wypełniają moją pamięć wspaniałymi wspomnieniami. Wspomnienia to także mój kochany dom: zieleń, kwiaty, motyle, deszcz, burze (mam nadzieję, że jeszcze ich zobaczę) i wszelkiego rodzaju zapachy: rzęsistego deszczu, malin czy trawy. Och, gdybym tak mogła zabrać te zapachy ze sobą do Asuanu! Choć myślę, że nadbagaż by mi nie pozwolił przekroczyć odprawy na lotnisku!!
Dziś zabrałam aparat i poszłam do ogrodu. Zauważyłam mały skrawek Egiptu. Hibiskus. Wprawdzie nie czerwony, ale biały z czerwonym środkiem. Herbaty z niego nie zrobię, ale jakoś tak poczułam się bliżej Nilu:) W jednym z kwiatów hibiskusa pałaszowała wielka pszczoła i zbierała nektar. Bardzo zachłanna pszczoła. Cała była oblepiona jasno-żółtym nektarem, ale wcale nie zamierzała jeszcze odlecieć. Im więcej tym lepiej, pewnie powtarzała sobie w głowie zasady z ula.

"Jak słodka jest dla mego podniebienia Twoja mowa: ponad miód dla ust moich". Tak powiedział kiedyś psalmista o Bożym Słowie w Psalmie 119, 103. I myślę, że takie małe stworzenia doskonale odnoszą się do tej biblijnej prawdy. Zadałam sobie pytanie. Ile ja czerpię z Bożego Słowa? Czy "oblepiam" się nim tak jak ta pszczoła? Czy zbieram do serca tyle ile się da? Czy się delektuje Bożym Słowem jak miodem? A potem czy dzielę się tym Słowem z innymi, tak jak ta pszczoła lecąca do ula?
 
 

Myślę nad tym obrazem pszczoły i wiem, że jeszcze mi wiele brakuje. Niech to będzie dla nas refleksja w dzisiejszym dniu! 


Being at home always evokes a lot of emotions in me. Wonderful meetings with family and friends fill my memory with great memories. Memories include also my beloved home: greenery, flowers, butterflies, rain, storms (I hope to see them again) and all kinds of smells: heavy rain, raspberries or grass. Oh, if only I could take these fragrances with me to Aswan! However I think that excess baggage would not let me go through the check-in at the airport !!
Today I took my camera and went to the garden. I noticed a small piece of Egypt. Hibiscus. Not red, but white with a red center. I can't make tea from it, but somehow I felt closer to the Nile :) In one of the hibiscus flowers a huge bee was eating and collecting nectar. It was a very greedy bee indeed. It got all sticky with bright yellow nectar, but it wasn't about to leave yet. The more the better, she must have repeated the rules of the hive in its mind.

"
How sweet are your words to my taste, sweeter than honey to my mouth!." This is what the psalmist once said about God's Word in Psalm 119, 103. And I think the example of such little creatures applies perfectly to this biblical truth. I asked myself: How much do I get from God's Word? Do I "get covered" with it like that bee? Do I collect as much as possible to my heart? Do I delight in God’s Word like in honey? And then do I share this Word with others like that bee that goes to the hive?
 
I am thinking about this image of the bee and I know that I still lack a lot. Let it be a reflection for us today!

Komentarze

Popularne posty