Droga, którą idę
Rzeczy, wydarzenia, ludzie, miejsca, decyzje lubią się zmieniać. Doświadczam tego w ostatnich tygodniach, szczególnie odnośnie wydarzeń i miejsc. Gdy tak nad tym się zastanawiam, to dochodzę do wniosku, że cokolwiek by się działo, jeżeli jest to w rękach kochającego mnie Ojca, to mogę być spokojna! Planowałam wyjechać do Holandii do Szkoły Biblijnej, ale wolą mojego Doskonałego Opiekuna jest inny plan. Na razie czekam...(hmm, chyba ostatnio już o tym pisałam:). Wierzę, że cokolwiek Bóg ma przygotowane, będzie najlepsze dla mnie. Nie wiem, dlaczego tyle czekania w moim życiu, ale widocznie ma mnie to czegoś nauczyć. A nauka, która pochodzi od Boga zmienia, kształtuje, wzmacnia...
Ostatnio miałam okazję wspiąć się na najwyższy szczyt w Pieninach, na Wysoką (nazwa mówi sama za siebie:). Gdy tak teraz analizuje moją wędrówkę na ten szczyt, przypomina mi to moją życiową wędrówkę. Idąc tak i idąc, czasem miałam ochotę się poddać, usiąść na wygodnej zielonej trawce, w cieniu pod drzewem, wyprostować nogi, po prostu odpocząć! Pewnie, też tak można. Ale nigdy nie doświadczyłabym tego uczucia i zachwytu, kiedy mogłam stanąć na szczycie i na własne oczy ujrzeć to piękno. Teraz jestem w drodze na "szczyt", idę i idę, napotykam trudności, czasem podejście jest tak strome i kamieniste, że stwierdzam, że nie dam radę, ale w myślach mam szczyt, który chce zdobyć i to mnie dopinguje aby iść dalej, nie poddawać się i...ufać nadal, że idzie ze mną Przewodnik, który zna drogę!
Muszę się przyznać, że dopada mnie czasem zniecierpliwienie i niepewność, jak to będzie dalej, czy dam radę...ale jedno jest pewne, że Bóg jest wierny, On się nie zmienia, nie niecierpliwi i Jemu mogę zaufać. Ostatnio na obozie młodzieżowym H.A.T.A śpiewałam pewną piosenkę, której już dawni nie słyszałam i jeden wers bardzo mnie dotknął: "więc porzucam dziś łatwą ścieżkę mą, nie chcę sam już iść, Ciebie trzymam się...". Można iść łatwą ścieżką, która jest prosta, równa, bez kamieni, dziur, ale ta kręta, niełatwa, wyboista, kamienista- to ona zmienia człowieka, uczy zaufania, wytrwałości, nie poddawania się i dążenia do celu! A celem jest niesamowity widok, który potrafi sprawić, że zapomnimy wszystkie trudy związane z dojściem na szczyt.
Ostatnio miałam okazję wspiąć się na najwyższy szczyt w Pieninach, na Wysoką (nazwa mówi sama za siebie:). Gdy tak teraz analizuje moją wędrówkę na ten szczyt, przypomina mi to moją życiową wędrówkę. Idąc tak i idąc, czasem miałam ochotę się poddać, usiąść na wygodnej zielonej trawce, w cieniu pod drzewem, wyprostować nogi, po prostu odpocząć! Pewnie, też tak można. Ale nigdy nie doświadczyłabym tego uczucia i zachwytu, kiedy mogłam stanąć na szczycie i na własne oczy ujrzeć to piękno. Teraz jestem w drodze na "szczyt", idę i idę, napotykam trudności, czasem podejście jest tak strome i kamieniste, że stwierdzam, że nie dam radę, ale w myślach mam szczyt, który chce zdobyć i to mnie dopinguje aby iść dalej, nie poddawać się i...ufać nadal, że idzie ze mną Przewodnik, który zna drogę!
Widok ze szczytu Wysoka (1050 m n.p.m.)

Komentarze
Prześlij komentarz