" Gdzieś tam..."
Wczorajszy dzień rozpoczął się "dniem afrykańskim". Pojechałam na Dni Dobrej Nowiny do Pierśćca aby w czterech grupach wiekowych opowiedzieć o Afryce. Cztery grupy wiekowe to tak naprawdę czterokrotne opowiadanie o Afryce zupełnie inaczej. Pisałam już kiedyś, że dzieci są tak szczere w swoich wypowiedziach i reakcjach na wiele spraw i tym razem się na nich "nie zawiodłam" :).
Pierwsza grupa to już byli stateczni pierwszo-, drugo- i trzecioklasiści. Marzą już o podróżach. "No bo ja proszę pani byłem już w Egipcie...o, tam nie ma takich burz piaskowych...o, tego też tam nie ma...". Kiedy opowiadałam, że tam dzieci nie mają się czym bawić, nie mają zabawek, bawią się w śmieciach i próbują znaleźć coś co będzie im przypominało zabawkę, to nagle głosi się dziewczynka i opowiada: "No bo ja proszę pani to mam taką wielką skrzynię (tu pokazała rączkami ogroooomną skrzynię) z zabawkami, która już pęka w szwach, no...". Tak, dzieci zdają sobie sprawę, że coś mają, czego inni nie mają i umieją się do tego przyznać. Kolejna afrykańska sprawa do pora sucha i deszczowa. "No bo proszę pani, bo oni mogą sobie zasadzić taką małą kukurydze - mówi dziewczynka "od wielkiego pudła z zabawkami" - a potem na to słońce, deszcz, słońce, deszcz i za chwilę wyrasta taaaaka ogroooomna kukurydza, no i już mają co jeść". A kiedy powiedziałam dziewczynce, że problem czasem jest w tym, że deszcze nie pada i świeci tylko słońce, prawie się załamała! Zasłoniła swoją twarz rączką i wydała przerażające: "Och!! Ale jak to tak?" Gdyby to mogło być tak dziecinnie proste. Sadzisz - deszcz - słońce i masz jedzenie!! Już sami Afrykańczycy nam mówili, że coraz mniej deszczu pada w porze deszczowej. Czasem przez ileś tygodni nie ma deszczu!
Wielkim wyzwaniem była kolejna grupa - przedszkolna! "Czy byliście kiedyś w Afryce? - pytam. "Tak" odpowiada jeden chłopczyk. "A gdzie?", "No...gdzieś tam..." Więc zaczęłam im opowiadać jak to "gdzieś tam" też kiedyś byłam. Kiedy doszłam ze slajdami do zwierząt, to się zaczęło: "A proszę panią, bo ja też widziałem takiego wielbłąda - na pustyni, a proszę panią, bo ja też widziałam, a ja też, ja też..., a prosze pani, bo ja boję się takich jaszczurek....a prosze pani, bo ja już widziałam aż 5 takich jaszczurek...a proszę panią...". Więc ta pani, wysłuchała, wyjaśniła, że zwierzę na szczycie góry, to nie jest ani krowa, ani koń, tylko koza, że dzieci w klasie nie jest milion, ale około 120... Jednak już w tej grupie wiekowej dzieci zdają sobie sprawę z zagrożenia jakie wynika z tego, że np. ktoś pije wodę z kałuży...
Kolejną grupę wiekową rozbawiłam do łez pokazując środki transportu: "Ale proszę panią, to przecież nie może jeździć, to jest przecież straszny grat, taki zardzewiały! Przez okna można wsiadać? Haha! Wszyscy wybuchnęli śmiechem na widok poczciwego autobusu, z "klimatyzacją", którym podróżowałam ze stolicy do wiosek i nigdy nam się nie zepsuł!
I ostatnia grupa to byli gimnazjaliści! Tutaj niektórzy mają już marzenia dotyczące wyjazdu, choć jeszcze nie sprecyzowany kraj.Tutaj już większość słuchała z uwagą i zainteresowaniem. "To jeżeli jest tyle sierot to dlaczego król się nimi nie zainteresuje? Dlaczego nie mają studni na prąd, tylko kobiety muszą tak ciężko pracować? A dlaczego...?.
My też mamy wiele takich pytań "dlaczego", na które nie potrafimy znaleźć odpowiedzi. Ale jedno jest pewne! Odpowiedzią na nasze zmartwienia, problemy, niezrozumienie wielu spraw jest nasz Stwórca, który nas kocha i się o nas troszczy!
Pierwsza grupa to już byli stateczni pierwszo-, drugo- i trzecioklasiści. Marzą już o podróżach. "No bo ja proszę pani byłem już w Egipcie...o, tam nie ma takich burz piaskowych...o, tego też tam nie ma...". Kiedy opowiadałam, że tam dzieci nie mają się czym bawić, nie mają zabawek, bawią się w śmieciach i próbują znaleźć coś co będzie im przypominało zabawkę, to nagle głosi się dziewczynka i opowiada: "No bo ja proszę pani to mam taką wielką skrzynię (tu pokazała rączkami ogroooomną skrzynię) z zabawkami, która już pęka w szwach, no...". Tak, dzieci zdają sobie sprawę, że coś mają, czego inni nie mają i umieją się do tego przyznać. Kolejna afrykańska sprawa do pora sucha i deszczowa. "No bo proszę pani, bo oni mogą sobie zasadzić taką małą kukurydze - mówi dziewczynka "od wielkiego pudła z zabawkami" - a potem na to słońce, deszcz, słońce, deszcz i za chwilę wyrasta taaaaka ogroooomna kukurydza, no i już mają co jeść". A kiedy powiedziałam dziewczynce, że problem czasem jest w tym, że deszcze nie pada i świeci tylko słońce, prawie się załamała! Zasłoniła swoją twarz rączką i wydała przerażające: "Och!! Ale jak to tak?" Gdyby to mogło być tak dziecinnie proste. Sadzisz - deszcz - słońce i masz jedzenie!! Już sami Afrykańczycy nam mówili, że coraz mniej deszczu pada w porze deszczowej. Czasem przez ileś tygodni nie ma deszczu!
Wielkim wyzwaniem była kolejna grupa - przedszkolna! "Czy byliście kiedyś w Afryce? - pytam. "Tak" odpowiada jeden chłopczyk. "A gdzie?", "No...gdzieś tam..." Więc zaczęłam im opowiadać jak to "gdzieś tam" też kiedyś byłam. Kiedy doszłam ze slajdami do zwierząt, to się zaczęło: "A proszę panią, bo ja też widziałem takiego wielbłąda - na pustyni, a proszę panią, bo ja też widziałam, a ja też, ja też..., a prosze pani, bo ja boję się takich jaszczurek....a prosze pani, bo ja już widziałam aż 5 takich jaszczurek...a proszę panią...". Więc ta pani, wysłuchała, wyjaśniła, że zwierzę na szczycie góry, to nie jest ani krowa, ani koń, tylko koza, że dzieci w klasie nie jest milion, ale około 120... Jednak już w tej grupie wiekowej dzieci zdają sobie sprawę z zagrożenia jakie wynika z tego, że np. ktoś pije wodę z kałuży...
Kolejną grupę wiekową rozbawiłam do łez pokazując środki transportu: "Ale proszę panią, to przecież nie może jeździć, to jest przecież straszny grat, taki zardzewiały! Przez okna można wsiadać? Haha! Wszyscy wybuchnęli śmiechem na widok poczciwego autobusu, z "klimatyzacją", którym podróżowałam ze stolicy do wiosek i nigdy nam się nie zepsuł!
I ostatnia grupa to byli gimnazjaliści! Tutaj niektórzy mają już marzenia dotyczące wyjazdu, choć jeszcze nie sprecyzowany kraj.Tutaj już większość słuchała z uwagą i zainteresowaniem. "To jeżeli jest tyle sierot to dlaczego król się nimi nie zainteresuje? Dlaczego nie mają studni na prąd, tylko kobiety muszą tak ciężko pracować? A dlaczego...?.
My też mamy wiele takich pytań "dlaczego", na które nie potrafimy znaleźć odpowiedzi. Ale jedno jest pewne! Odpowiedzią na nasze zmartwienia, problemy, niezrozumienie wielu spraw jest nasz Stwórca, który nas kocha i się o nas troszczy!


Komentarze
Prześlij komentarz