Czas pożegnań - dzieci
Tak, właśnie jestem w takim czasie, który się nazywa "czasem pożegnań" (już za kilka dni wylatuje z Birmingham). Jest czas wspólnych zdjęć, uścisków, wspólnych modlitw i słów: "Pamiętaj o nas i odwiedź nas, kiedy tylko będziesz mieć okazję". W ubiegły wtorek był to ostatni dzień z dziećmi, które chodziłam odwiedzać każdy tydzień. Gromadka uśmiechniętych, bardzo!!! aktywnych dzieciaków obdarowała mnie kilkoma laurkami i mnóstwem uścisków. Niektóre pytały: Aha, teraz jedziesz do Polski, a kiedy wracasz do Birmingham?:)
Był to dla mnie wielki przywilej poznać te dzieci, ich rodziców i zaprzyjaźnić się z nimi. Chociaż czasem nie zawsze je rozumiałam, szczególnie te najmłodzsze kiedy łączyły arabski z angielskim, ale jedno nas łączyło, że śmialiśmy się w tym samym języku:D.
A oto ich pożegnanie!

Komentarze
Prześlij komentarz