Wielkanocnie...

Wczoraj zaczął się u nas Wielki Tydzień (wg kalendarza koptyjskiego). Miałam do tej pory okazję przeżyć dwie Niedziele Palmowe, a raczej jedną w piątek a jedną w niedziele. Ale w naszym kościele międzynarodowym święta obchodziliśmy jak w Europie. W zeszły czwartek w naszym kościele mieliśmy kolację paschalną. Gorzkie zioła, maca, 4 kielichy, pieczona na ogniu baranina. Pastor po kolei wyjaśniał nam znaczenie poszczególnych potraw. W Wielki Piątek i Wielkanoc stroiłam kościół, więc byłam już tam wcześniej niż zazwyczaj. Pastor mówił o pokoju. Pokoju, który przewyższa wszelki rozum. I ten pokój możemy mieć tylko wtedy, kiedy zaufamy Jezusowi, wyznamy swoje grzechy i przyjmiemy Jego przebaczenie. Jeden przykład przytoczony w czasie kazania, pokazuje co to oznacza mieć pokój w sercu. Było to w czasie trzęsienia ziemi w Ameryce. Kiedy wszyscy panikowali, przestraszeni próbowali się schronić, jedna starsza kobieta była bardzo spokojna! Ktoś z osób zapytał ją: "Kobieto, wszystko dookoła się wali, a ty jesteś taka spokojna. Dlaczego? Kobieta odpowiedziała. Bo w sercu mam potężnego Boga, który jest wstanie wstrząsać tym światem!" Tylko bycie ukrytym w Bożych rękach może nam zapewnić prawdziwy pokój!!!




W Wielkanoc, pojechałam do kościoła ewangelicznego egipskiego. Tam świętowali Niedzielę Palmową. Radosne 'Hosanna' rozbrzmiewało z potężną siłą. Natomiast po południu w naszym kościele świętowaliśmy Zmartwychwstanie Pana Jezusa. W Wielkanoc dostawałam życzenia z okazji Niedzieli Palmowej. Innym słałam radosnego Alleluja!! Można by pomyśleć dwa tygodnie świąt. Ale czy świadomość tego, że Jezus zmarł za Twoje i moje grzechy, a trzeciego dnia zmartwychwstał, zwyciężając śmierć i oferując nam życie wieczne, nie powinna nam towarzyszyć każdego dnia!?Tej świadomości każdego dnia, Tobie i sobie życzę!

Komentarze

Popularne posty