Raz miód, raz cebula
Tak brzmi przysłowie arabskie: Raz miód, raz cebula". Taką też pocztówkę powiesiłam w mieszkaniu w Kairze na lodówce. Czasem się jadło na słodko, czasem na ostro. Czasem dzień wyciskał łzy (nie tylko przy krojeniu cebuli), a czasem wydawało się, że życie to kraina miodem płynąca. Raz było ciepło, a raz cieplej. Czasem zmęczenie dopadało ze zdwojoną siłą, a czasem wszystko szło jak po maśle. Lubię to przysłowie, bo pokazuje mi, że w życiu też tak bywa. Raz słodzio-miodzio, raz upłakany od cebuli. Ale dla mnie dwa te stany nie muszą być negatywne. Raczej odbieram je pozytywnie. Myślę, że tak też działa Pan Bóg w moim życiu. Przeżywam cudowne chwile, czasem aż za słodkie - mogłabym powiedzieć, liczę Boże błogosławieństwa i wydaje się, że aż "za dużo" ich doświadczam. Innym razem potrzebuje takiego cebulowego stanu aby Bóg mnie oczyścił, z tego co się Mu w moim życiu nie podoba, co zaniedbałam, czym zgrzeszyłam. Są to chwile z dużą ilością chusteczek higienicznych, ale bardzo potrzebne! Cebule w Egipcie są niezwykle ostre - co też świadczy o ich naturalności. Ale przy ich krojeniu jestem zawsze straszną beksą. Łzy lecą, oczy szczypią i nie potrafię tego opanować. Ale wiem, że w klimacie sucho-piaskowym, takie naturalne wyciskacze łez, tylko oczyszczają i nawilżają moje oczy.
Dziękuję Bogu, że stworzył On i miód i cebule!


Komentarze
Prześlij komentarz