Jedziemy mikrobusem
Jedziemy mikrobusem, wiatr rozwiewa nam włosy i tylko za 75 erszów:). Tak można opisać moje podróżowanie mikrobusami. Mikrobusy to jeden z podstawowych śródków transportu. Nie mają typowo wyznaczonych przystanków, zatrzumuje się je machając ręką. Nie są oznaczone, tzn gdzie jadą, za to mają znaki, które pokazuje się ręką. A jak się wysiada? Woła się do kierowcy najbliższy postój, jakiś znany orientacyjny punkt albo nazwę ulicy. Na początku chodziłam piechotą, miałam trochę stracha wziąć mikrobusa, jak mam zawołać gdzie chcę wysiąść? Zmusiła mnie do tego jedna sutuacja, kiedy wyszłam dość póżno z domu, do tego czekałam chwilkę na łódź no i byłam już mocna spóźniona do szkoły językowej. Nie pozostało mi nic innego jak tylko wziąć mikrobus aby być czas. Znałam jedno wyrażenie, które mogę użyć jak chcę wysiąść: "Ala gambi, law samaht". Zaraz obok mnie, proszę pana - co oznacza, że kierowca zatrzyma się przy najbliższym miejscu, gdzie tylko to jest możliwe.
Od tego momentu nie chodzę piechotą:), tak fajnie się jeździ mikrobusami. A że podróże kształcą, niedawno bardzo mnie wykształciły w nazwach ulic. Pewna tego, że wiem, jak się nazywa jedna z ulic, na której chcę wysiąść zrobiłam gafe. Kierowca zatrzymał się przy ulice Abu Simbel, pasażerowie wysiedli. Ja siedzę dalej. Kiedy bus ruszył ja wołam "Abu Simbel law samaht!" No cóż Polka chciała zabłysnąć znajomością geografii. Młody chłopak rzucił jakiś komentarza: "Abu Simbel właśnie już był, ale możemy się zatrzymać za chwile". I jeszcze kwestia płacenia. Pieniądze podaje się przez pasażerów, tak samo wraca reszta. Bardzo proste.


Komentarze
Prześlij komentarz