Święta minęły, a kolejne przed nami...

Święta minęły a kolejne przed nami, bo już 7 stycznia będziemy w Egipcie świętować Boże Narodzenie. To będą moje drugie święta, bo pierwsze świętowałam w naszym kościele międzynarodowym 24 grudnia, ale także razem z Egipcjanami. Po bardzo świątecznym nabożeństwie w kościele, gdzie gościliśmy także kilka osób innego wyznania, zostałam zaproszona przez rodzine naszego amerykańskiego lekarza na "kolację wigilijną" w typowo amerykańkism wydaniu:). Tego samego dnia wieczorem dostałam kilka nagrań (tak zwaną droga whatsappową) pięknych polskich kolęd śpiewanych przez moją rodzinkę. A że interent nie działał wieczorem abym mogła posłuchać nabożeństwa z Polski, to słuchałam tych nagrań kilka razy kolędując razem z nimi:). Przyznam: zatęskniło mi się za polską wigilią! Pierwszy dzień świąt był bardzo intensywny. Poranek jak co roku staram sie kolędować słuchając nabożeństwa z Polski, a że w tym roku nie udało mi się "złowić" żadnej rybki, to rybki (bo aż 3) zjadłam w restauracji w gronie ponad 20 osób. Było zimno (ok 14 st.). Wiał wiatr, ale to nie przeszkodziło niektórym aby po obiedzie wskoczyć do wody na naszym Bar-bar. Później rozegraliśmy mecz na piasku na pustyni i wróciliśmy do naszego mieszkania gdzie było dużo zabaw i świętnego czasu!! I dwa dni później spotkaliśmy się znów na kolejnym spotkaniu tym razem z prezentami:) I aby dostać prezent, który można było sobie wybrać trzeba było odpowiedzieć na pytanie/wykonać zadanie doklejone do prezentu. Mogliśmy sie przez to poznać bliżej, czasem usłyszeć śpiewające głosy, czy poznać marzenia czy oczekwiania na kolejny rok. Ale był to też czas kiedy modliliśmy się o dwóch naszych lekarzy, którzy opuszają nasz szpital (jeden - wymóg jego uczelni aby spędzić rok rezydentury w Kairze, drugi - 2-letnie szkolenie z zakresu chirurgii). Modliliśmy się o nich, choć niejednemu zakreciła się łezka w oku - bo są to naprawdę wspanali lekarze z ciekawymi osobowościami i będzie nam ich bardzo brakować!! 


Restauracja, gdzie zjedliśmy nasz świąteczny obiad.

Furorę zrobił barszcz z pasztecikami:). "O! A to jest słone!!" - skwitował zdziwony jeden lekarz. Drugi: "Ile hibiskusa tam dodałaś,  że to jest takie czerwone?", "Że to niby zupa z buraków? A jak to się robi?" - pytał mnie kolejny. Jeszcze innemu zostało w pamieci, że Ania serwowała zupę czosnkową! Więc wiem już, co napewno powinnam zrobić w przyszłym roku - zupę czosnkową z hibiskusem na wywarze buraczanym!!

Błogosławionego Nowego Roku!!


Komentarze

Popularne posty