Bez słów

Pewnego razu wybrałam sie z koleżankami na stadion. Tak, mamy bardzo fajny stadion, który przez 3 dni w tygodniu otwarty jest tylko dla kobiet. Można tam spotkać kobiety w różnym wieku, z dziećmi, z sąsiadkami, wyczynowe sportowczynie, no i na przyklad takie jak ja, które od czasu do czasu chcą rozruszać swoje stare kości. Najczęściej wybieram się tylko wtedy, gdy dzień w pracy nie zapewnił mi kilku kilometrów biegania po schodach. Wybieramy się tam ze znajomymi i pierwsze "okrążenie" robimy razem. Dzielimy sie prośbami modlitewnymi, modlimy się o siebie nawzajem, a potem każda już w swoim tempie zabiera się "za pracę swoich mięśni". Aby dotrzeć na stadiom można złapać mikrobus albo tak zwany "kabut". My wziełyśmy i tym razem kabut. Jest to taka mała półciężarówka, która ma w środku dwie ławki, reszta może trzymać się poręczy na zewnątrz pojazdu. Dla europejskich oczu wygląda tak jak samobójcza jazda. Udoskonaleniem takiego środka transpotu jest dzwonek w środku, więc nie trzeba krzyczeć, gdzie się chce wysiąść (jak to jest w przypadku mikrobusów). Wybierając się na stadion ubrałam koszulkę z napisem po arbasku: Miłujcie swoich nieprzyjaciół i czyńcie dobrze tym, którzy was przesladują. Po wyjściu z kabutu, wyskoczył za mną młody chłopak, zatrzymał mnie, przeczytał napis na koszulce, uniósł kciuk do góry, uśmiechnął się i odszedł. Mam nadzieję, że słowa dają mu do myślenia.




Komentarze

Popularne posty