Wysuszony w upalne dni

Bez klimatyzacji ani rusz! Temperatura sięga nawet do 45 stopni. Ha, a to jeszcze nie lato:) Moja klimatyzacja to taki troszkę starszawy nabytek, ale działa, po wymianie łącznika, silnika i czyszczenia. Trochę burczy, ale można się przyzwyczaić. Po wszelkich naprawach mojej staruszki, działała wyśmienicie, aż do czasu kiedy ją włączyłam w pewne bardzo gorące popołudnie. Wydała z siebie jęczące odgłosy i łomoty. Działała, ale wydawało mi się, że zaraz wpadnie mi do pokoju (to jeden z rodzai, że całe to pudło jest włożne w okno w ścianie), więc ją wyłączyłam i czekałam na pana naprawiacza. Nie używalam jej przez kilka dni. Po kilku dniach pan się zjawił, wyciągnął pudło z okna, odkręcił wieko, zaglądnął do środka i woła: "Ania zobacz co jest w środku!!!!". Zaglądam, patrze i ku mojemu przerażeniu między skrzydłami wiatraku utknął gekon. Małe, niepozorne stworzonko. Jego ciałko wykręcone było w literkę C i wysuszone!! Żal mi się zrobiło biedaka, a co jeśli był to mój Antonio albo Sofija, dwa gekonki, które mieszkają ze mną? Wyciągneliśmy zwłoki żółtą reklamówką, która wylądowała w koszu. Klimatyzacja działa, a ja ciagle wypatruje w mieszkaniu dwóch moich towarzyszy!


Komentarze

Popularne posty