Będziesz moim listonoszem?
Wysyłanie listów czy to z Egiptu czy do Egiptu zawsze wiąże się z dużą dawką nadziei i wiary w to, że list dotrze na miejsce. Ale zawsze też trzeba spodziewać się tego, że "uliczka jest ślepa" i kończy się gdzieś na Nilu, gdzie list tonie w głębinach niebieskiej wody. Moja pierwsza pocztówka z Egiptu (było to około 5 lat temu) nigdy nie wpadła w skrzynkę pocztową moich rodziców!!! Po powrocie mogłam im tylko opowiedzieć jaka była piękna!! :)
Każda paczka jaka ma dotrzeć do Egiptu jest dokładnie sprawdzana, a za to sprawdzenie przy odbiorze trzeba zapłacić. Poczta Egipska rozpakowuje każdą małą rzecz i sprawdza. Znajoma mi opowiadała, że jej mam wysłała jej na świeta piękną paczkę, gdzie każda rzecz miała być dla niej niespodzianką i była zapakowana bardzo starannie w piękny, kolorowy papier. To co dostała do swoich rąk, to było "wielkie zamieszanie" w paczce. Wszystko było rozpakowane i wrzucone z powrotem "byle jak". Ba, i znajoma musiała za ten "bałagan" jeszcze zapłacić. Czasem oplata za sprawdzenie jest kilkukrotnie większa niż sama zawartość paczki.
Dlatego my, obcokrajowcy mamy sprawdzony system pocztowy. Łapiemy naszych osobistych listonoszy za rękaw i prosimy o przewiezienie paczki/listu w bagażu i nadaniu ich z ich państwa. Ja tak wykorzystuje wszystkich naszych niemieckich gości. I oni też tak przywożą mi paczki i listy, które docierają do EMO, a EMO prosi ich o zabranie paczki. I dodatkową atrakcją jest, kiedy świąteczna paczka z ciasteczkami, czekoladą, opłatkami i kiełbasą dochodzi do mnie w lutym po dłuższym niż miesięcznym czekaniu na "listonosza". Ale wtedy świeta są pięknie długie :)
Choć czasem można być miło zaskoczonym kiedy list dochodzi bezpośrednio (na przykład nadany w Polsce na adres szpitala) w ciagu tygodnia. Zdarzało mi się też tak dostać bezpośrednio większą paczkę. I znów sprawdza się nasz egipskie powiedzenie: Nie martw się, paczka dojdze, inshallah!!! :)


Komentarze
Prześlij komentarz