Z oiomowej sali...
Jakiś czas temu zostałam mianowana oddziałową oiomu. Zadanie dość wymagające. Grafik, zwolnienia, wypisywanie urlopów, praca z kadrami i administracją, do tego wszystkie oiomowe problemy przechodzą przez moje ręce. Nie wszystkie wytyczne są ustalone, więc próbuję spisać zasady dotyczące grafiku, procedur oiomowych, kupuję szafki, lodówki itp. A potrzeby rosną, bo nasz oiom się rozwija i za to jestem Panu Bogu bardzo wdzięczna. Gdyby nie Pan Bóg, Jego pełne troski słowa, czy to przez Jego słowo - bezpośrednio, czy przez innych ludzi, byłoby mi bardzo ciężko się z tym uporać - i nadal czasem jest, bo takie jest życie i praca z ludźmi, ale dziękuję Bogu, że te wszystkie zmagania, potrzeby, frustracje, bezsilność mogę Jemu powierzać. Gdy zaczynałam prowadzić oiom miałam tylko jedną pielęgniarkę do pomocy, ale pacjetnów nie było dużo. Teraz po 3 latach mam 11 pielęgniarek (w tym także pielęgniarzy) i praktycznie pełny oiom z bardzo różnymi jednostkami chorobowymi. Widzę zapał w dziewczynach, które ciągle chcą poznawać coś nowego, Niedawno napisałam podstawowe skróty medyczne chorób na oiomie, ktoś inny pomógł mi to przetłumaczyć na arabski, a dziś jedna z dziewczyn mi powiedziała, że ona koniecznie chce znać to po angielsku i jak się to wymawia. Jestem z nich bardzo dumna. Traktują oiom jako swój dom - swoje miejsce. Oczywiście zdarzają się nieporozumienia, ale zawsze staramy się pomagać sobie nawzajem. Nasz mały magazynek stał się naszym miejscem, gdzie dziewczyny przychodzą do mnie na rozmowę, aby się wygadać, wypłakać i znaleźć zrozumienie. Pielęgniarki swoje błędy traktują bardzo poważnie, zawsze mi o nich mówią i naszemu lekarzowi oiomowemu.
Każdy nasz dzień, przed obchodem zaczynamy wspólną modlitwą. Wierzę, że to jak się rozwija nasz oiom jest tylko zasługą Pana Boga. On zsyła ludzi, finanse i wiele innych możliwości. A ja modlę się o mądrość dla siebie, jak prowadzić ten oddział jeszcze lepiej, o mądre dezycje, rozstrzyganie konfliktów i nieporozumień.
Proszę módl się ze mną o nasz oiom, pielęgniarki, lekarzy. Potrzebujemy stać razem, bo w jedności siła!


Komentarze
Prześlij komentarz