Gołębi pacjent
Przez jakiś czas mój balkon obsiadywały gołębie. Od sąsiada z naprzeciwka!! Wszelkie próby z miotłą i odstraszanie nie pomagały. A to znalazłam jajko w konewce na wode, a to ciągle zamiatałam ich odchody i piórka, nie mówiąc o wyglądzie ściany. Gdy tylko słyszałam ich romantyczne gruchanie na balkonie, chwytałam za miotłę i bardzo nieromantycznie ich przeganiałam. Ileż to miałam pomysłów z ostrymi kolcami itp... Aż do pewnego momentu, gdy pan sąsiad zrobił dla nich szczelną klatkę (czyżby widział mnie w roli zamiatacza gołębi??) - problem się rozwiązał. Zapomniałam o gołębiach. Aż do momentu kiedy przyszłam na popołudniowy dyżur i syn mojej pacjentki z radosnym uśmiechem powiedział: "O Ty jesteś naszą sąsiadką z naprzeciwka!. Jestem właścicielem tych gołębi". Aż mi podskoczyło ciśnienie, w mgnieniu oka powróciła mi w myślach miotła i moja cała frustracja...Znalazłam sprawcę! "A to pana gołębie robiły mi zawsze tyle zamieszania na balkonie! - odpowiedziałam. No nic! Musiałam zostawić na boku moje "gołębie urazy" i zająć się jak najlepiej moją pacjentką. Pan Bóg ma poczucie humoru!

Komentarze
Prześlij komentarz