Podróż tysiąca mil...

An Arabic proverb says: 
"A journey of a thousand miles starts with one step"


Pewne arabskie przysłowie mówi: "Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku". Czy można wyruszyć w podróż nie stawiając tego pierwszego kroku? Przecież od niego wszystko się zaczyna. Życie wymaga od nas podejmowania ryzyka, które często właśnie wiąże się z tym, że musimy zrobić ten jeden krok na przód, w nieznane aby później móc oglądać piękne rzeczy. Mojżesz, wielki podróżnik, który 40 lat spędził na pustyni, nie zobaczyłby rozstępującego się Morza Czerwonego, gdyby nie zrobił tego pierwszego kroku, którym było podniesienie laski do góry. Gdy to uczynił Bóg mógł zacząć działać! (2 Mojż. 14, 1-31). Bóg chce abyśmy Mu zaufali. Nawet wtedy kiedy musimy uczynić taki mały gest, jak ponownie uczynił to Mojżesz uderzając laską w skałę, aby mogła wytrysnąć orzeźwiająca woda dla spragnionego ludu (2 Mojż. 17, 1-7). Bóg jest naszym orzeźwieniem, On chce nam dać "duchowej wody" pod dostatkiem. Ale nie da jej nam na siłę, jeżeli sami o nią nie poprosimy. Mojżesz  nie zobaczyłby wielkości Boga i Jego potęgi, gdyby stwierdził, że nie podejmie takiego ryzyka. Nie poznałby pełnego zaufania, jakim możemy obdarzyć naszego Boga, nie doświadczyłby Jego wierności i kochającego serca, gdyby siedział w miejscu, nie ruszał się i nic nie robił. Bóg mówił często do Mojżesza: "Idź wyrusz stąd..."(2 Mojż. 33, 1a). Tak, Bóg zachęca nas aby uczynić ten jeden krok, aby móc później spędzić z Nim podróż, która rozciąga się na tysiące mil! Obserwując małe dzieci, dla których przygoda życia zaczyna się, kiedy postawią ten pierwszy krok i zaczynają chodzić jest pierwszym etapem do odkrywania świata i jego zakamarków. I już wtedy same mogą podjąć decyzję, że wtulą się w ramiona swoich rodziców, bo pierwsze mogą  uczynić ten gest. Bóg cały czas wyciąga do nas ramiona i czeka, ale to od nas zależy czy odwzajemnimy tą miłość i wręcz "wpadniemy" w Jego objęcia.
Czy bałam się podjąć ten pierwszy krok i wyruszyć w podróż w Afrykański Świat? Przyznam się, że tak. Ale wierne obietnice Boga, na których nigdy się nie zawiedziemy dodawały mi odwagi, otuchy i nadziei, że jest to podróż Boga i mnie, że nie jestem na tej drodze sama. Podjęłam tą decyzję, będąc pewna tego pierwszego kroku, że chcę być posłuszna Bogu. Dopiero jak stopy kapłanów niosących Arkę Przymierza zanurzyły się w zimnej wodzie Jordanu, dopiero wtedy wody rozstąpiły się i mogli przejść suchą stopą w nową krainę. (Jozue 3, 1-17). Bóg chce, abyśmy nie bali uczynić się ten jeden krok w nową, nieznaną przyszłość i zaufali Mu, a wtedy będziemy mogli zmierzać w ten obiecany przez Boga kraj.
Ja też powoli wyruszam w ten kraj...:)


ten nowy kraj:)

Komentarze

Popularne posty