Nie omijaj radości
Czasem szukamy powodów do radości i wydaje nam się, że tak trudo je znaleźć. Moja znajoma zaprosiła mnie niedawno na piknik. Zaprosiła także swoje znajome z Jemenu. Pogoda nie zawiodła (pomimo lekko chłodnej bryzy lunch na świeżym powietrzu zapowiadał się wspaniale). Moja radość wyjścia do parku na piknik przeżyła nawet lekki szok kiedy pod drzwiami zobaczyłam cztery młode kobiety i ich 16 dzieci. Całą gromadkę zabrałyśmy do parku. Jest to prywatny park i wejść mogą tylko osoby, które mają klucz. Ja korzystam z przywilejów mojej rodziny, która posiada klucz więc często odwiedzam to piękne miejsce. Ale nasza 16-stka dzieciaków widziała to miejsce po raz pierwszy. I nigdy nie widziałam, żeby dzieci były tak zdumione jeziorem i otaczającą go zielenią. Wręcz nie mogły uwierzyć, że są w takim miejscu. Radość jaka im towarzyszyła była niesamowita. Aż trudno było nam, dorosłym zachować poważną twarz. Dzieci biegały dookoła jeziora (ku przerażeniu mam), huśtały się na huśtawce, grały w piłkę, karmiły kaczki, łabędzie czy rybki.
Czasem wydaje mi się, że taka łatwo "mijamy" piękno stworzenia ze smutkiem na twarzy, nawet nie rzuciwszy na nie okiem, a tak niewiele trzeba, aby móc poczuć radość. Kiedy jest mi źle i smutek towarzyszy mi częściej niż jakikolwiek powód do radości, staram się odczuwać Boży dotyk i obecność moimi zmysłami: zwalniam kroku kiedy czuję zapach kwitnących drzew czy kwiatów (aby ten zapach mógł mnie przeniknąć), dotykam dłonią delikatnych pączków kwiatowych czy wpatruję się w intensywną ich barwę. Nasłuchuję pięknych śpiewów z konarów drzew i wtedy czuję, słyszę i dotykam Boga! Pan Bóg idealnie dopasował kolory przyrody, porozsiewał kwiatki, posadził drzewa, dał piękne ptaszęce melodie aby nas uszczęśliwić. I myślę, że widząc radość na twarzach naszej gromadki również się uśmiechnął.
Czasem wydaje mi się, że taka łatwo "mijamy" piękno stworzenia ze smutkiem na twarzy, nawet nie rzuciwszy na nie okiem, a tak niewiele trzeba, aby móc poczuć radość. Kiedy jest mi źle i smutek towarzyszy mi częściej niż jakikolwiek powód do radości, staram się odczuwać Boży dotyk i obecność moimi zmysłami: zwalniam kroku kiedy czuję zapach kwitnących drzew czy kwiatów (aby ten zapach mógł mnie przeniknąć), dotykam dłonią delikatnych pączków kwiatowych czy wpatruję się w intensywną ich barwę. Nasłuchuję pięknych śpiewów z konarów drzew i wtedy czuję, słyszę i dotykam Boga! Pan Bóg idealnie dopasował kolory przyrody, porozsiewał kwiatki, posadził drzewa, dał piękne ptaszęce melodie aby nas uszczęśliwić. I myślę, że widząc radość na twarzach naszej gromadki również się uśmiechnął.
Nie omijaj radości, która Cię otacza!

O rany! Park na klucz... Z jednej strony rozumiem, z drugiej trochę to smutne. Ale fajnie, że dzieciory miały okazję pohasać!
OdpowiedzUsuńtak, ale niedaleko mamy drugi potężny park - free:) - więc ci "bez klucza" mogą tam odpoczywać!:)
OdpowiedzUsuńA, to dobrze. :)
OdpowiedzUsuń