Bagaż błogosławieństw

Ostatnio kiedy wróciłam do domu czułam, że otrzymałam w tym dniu, aż za dużo...błogosławieństw. Czym sobie zasłużyłam na tyle dobrego? Czy moja mała istotka jest wstanie unieść tyle pięknych rzeczy? Znalazłam wspaniałe miejsce społeczności, gdzie dobrze się czuje i mogę wzrastać duchowo, gdzie Słowo trafia do mojego serca, a Duch Święty kształtuje i zmienia. Znalazłam grupę wspaniałych dziewczyn (a jaką różnorodną), z którą mogę się modlić i studiować Boże Słowo. Zostałam zaproszona do dołączenia do spotkań pielęgniarskich - z czego bardzo się cieszę, bo brakuje mi pracy, kontaktu z pacjentami i tej szpitalnej atmosfery (pozwalam na zdziwienie tymi słowami, uniesieni brwi i chwilę zadumy). Moje kochane współlokatorki są cierpliwe, wyrozumiałe, razem się śmiejemy i modlimy, motywujemy do nauki arabskiego, zastanawiamy jak naprawić cieknący kran i zbieramy suche liście z naszego małego ogródka. Udaje mi się zajechać taxi w wyznaczone miejsce, a pan kierowca nawet oferuje mi herbatę (nie korzystam, bo ma tylko jedną szklankę:). Powoli się zadamawiam, a jak wiem jak zajść i wrócić nie błądząc - to czuję się już prawie jak u siebie. A całkiem nowa sprawa to próby chóru, na które mogę chodzić, wprawdzie tylko do świąt, ale niesamowicie jest poczuć znów tą muzykalna atmosferę! No i arabski, który mam przywilej studiować w tym pięknym kraju..:). Boże dziękuję Ci za te wszystkie błogosławieństwa!

 

Komentarze

Popularne posty