Gdzie ta woda?

Mamy kryzys wody w Aswanie. Nie, Nil nie wysechł, ale ogólnie jest bardzo małe ciśnienie wody, więc czasem wody nie ma przez wiele godzin, albo pojawia się na bardzo krótko z bardzo małym ciśnieniem, co także nie wystarcza aby wszystkie nasze bojlery wlączyły sie i dostarczały nam ciepłej wody. Ktoś kiedyś powiedział, że wolałby żyć bez wody niż bez prądu!! Oj chyba nie doświadczył życia bez wody i ciepłego, jeżeli w ogóle, prysznica!!! My już znamy zasadę, aby gromadzić wodę w butelkach i większych kontenerach na "czarne, suche godziny". Stos brudnych naczyć rośnie, brudna pranie się powiększa, ale w takich chwilach wszystko wydaje się mniej ważne. A gdy woda się już pojawi, wtedy włącza się mechanizm "robota": robi się pranie, zmywa, sprząta, bierze prysznic, napełnia puste butelki, wyciera podłogi, podlewa kwiatki, gotuje...albo nawet trzyma choćby na chwile ręce pod ciepłym strumieniem, kiedy na zewnątrz tylko 8 stopni Celsjusza!!

Tak sobie ostatnio myślałam nad tą "wodą". Hasło kościelne tego roku wydaje się tak bardzo bliskie a jednocześnie skłania do głębokiej refleksji. Pan Jezus mówi: Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota" (Księga Objawienia 21, 6). Woda jest niesamowicie potrzebna. Ja często jej nie doceniam, dopóki jest zabraknie. Przyznaję, że czasem jestem leniwa, aby pozmywać, a za chwile się okazuje, że nie ma wody i stos brudnych naczyń rośnie. "Dlaczego nie wykorzystałam czasu, kiedy woda była dostępna?" - wyrzucam sobie. A co, gdy nagle mnie ktoś odwiedzi i zobaczy cały ten bałagan i nawet nie będę mogła zaoferować mu herbaty, bo wszystkie naczynia są brudne? 

My mamy stały dostęp do źródła Wody Życia, którą jest Pan Jezus, a często odkładamy ten czas na później! Później się okazuje, że jest już za późno, albo stos "brudów - grzechów" jest tak wielki, że się wstydzimy, przeszkadza nam, rzuca się w oczy i wiemy, że to przez nasze zaniedbanie, zlekceważenie, lenistwo...A tylko Woda Życia jest wstanie wszystko uprzątnąć, zmyć brud, uporządkować, wyczyścić, oczyścić...

Wielka Tama Aswańska - to od niej zależy poziom wody w Nilu.

Gdy napełniam butelki, aby być przygotowaną na kolejne "cięcia wody" przypominają mi się głupie i mądre panny z przypowieści Pana Jezusa (Ewangelia Mateusza 25). Czy przygotowuję się na trudne chwile? Czy napełniam moje serce Wodą Życia - Jego Słowem? Gdy tylko mam możliwość i woda leje się dużym strumieniem z kranu, jak ją wykorzystuje? Czy mądrze? Przyznam, że i z tym mam czasem problem. "Poczytam sobie Biblię później" - zapewniam się przekonywująco. Potem jestem na tyle zmęczona, że zasypiam a Biblia leży nie tknieta na szafce. Nie skorzystałam z "wody" a przecież mogłam dostać tyle orzeźwienia, zachety, pociechy, "umyć" moje serce, umysł, myśli...

Chcę zachęcić każdego z nas aby czerpać ze źródła Wody Życia, którą jest Pan Jezus, każdego dnia, nieustannie, nie odkładać na później, ale delektować się codziennie. W przeciwieństwie do wody w Aswanie, dopóki żyjemy, Woda Życia jest stale dostępna!! I jak mówi Pan Jezus, za darmo!!! Całkowicie za darmo!! Czerpmy z niej ile się tylko da!!

Dobrego dnia!






Komentarze

Popularne posty