Akcja "Koreczek"
Żyjąc w "luksusowym" świecie czasem nie zastanawiamy się nad wieloma rzeczami. Mamy je i już. Należą się nam i już! Potrzebuję pomocy medycznej i ją otrzymuje. Gdy ktoś ma wątpliwości - polecam wycieczki do krajów afrykańskich. Świat wtedy przedstawia się nam w zupełnie innym świetle. I nagle płyną słowa wdzięczności do Stwórcy, że postawił nas w takim miejscu a nie innym. Nie wyobrażamy sobie życia w świecie, gdzie umiera się z "błahych powodów" bo nie ma leków, bo brak opieki, brak doświadczenia, brak sprzętu - tego podstawowego, który w Polsce używamy od 100 lat...I robi mi się smutno, gdy słyszę jak ktoś mówi: dlaczego przywozicie sprzęt z zagranicy, używajcie to co macie dostępne? Ale taka osoba nigdy nie była w "szpitalu za granicą", a w jej ojczystym kraju medycyna jest na bardzo wysokim poziomie. I tak się czasem zastanawiam: Czy to znaczy, że mamy nie pomagać? Czy mamy stwierdzić: "No cóż, Pan Bóg ich stworzył w Afryce, to już taka kolej rzeczy, że będą umierać wcześniej, "łatwiej"... Uważam, że Bóg daje nam tyle możliwości do pomocy i chce abyśmy pomagali jak tylko potrafimy. A wyposażył nas w tak wiele, obdarował tyloma bogactwami (nie po to aby gromadzić, ale aby się dzielić, zobacz Ewangelia Mateusza 6, 19-21)) - gdy ktoś wątpi - to nadal polecam wyjazd do krajów afrykańskich. My ludzie jesteśmy narzędziem w Jego ręku (o ile Mu na to pozwolimy aby nas używał) aby błogosławić innych. A z doświadczenia wiem, że większą radość ma się z dawania niż otrzymywania. Ba, 100 razy większą! Polecam spróbować!! Warto się dzielić, dawać, czasem rezygnować z własnych luksusów na rzecz dobra innych ludzi...
Jako pielęgniarka pracująca w szpitalu w Aswanie napotykam na wiele braków sprzętu medycznego. I to tego podstawowego. Pamiętam sytuację na początku mojej pracy. Chcę założyć venflon (kaniulę do żyły) aby podawać leki. Zakładam, podaje leki. Po jakimś czasie przy zmianie kroplówki koreczek od venflonu ląduje mi na ziemi. I tu zaczyna się problem. Bo koreczki są niedostępne. Co mogę zrobić? Otworzyć nowe opakowanie venflonu i zabrać czysty koreczek - ale to są koszty! Albo podnieść koreczek z ziemi i założyć go z powrotem. Oj i ryzyko infekcji duże.
Moim założeniem i tego uczę moje studentki w szpitalu, aby traktować każdego pacjenta jak kogoś bliskiego. Czyli zawsze chcę się starać robić wszystko czysto, sterylnie, nie byle jak, ale opiekować się pacjentem jakby był osobą mi bliską! Myślę, że to pomaga choć trochę, aby nie traktować pacjenta rutynowo i przedmiotowo. Ale czasem choć chcemy jak najlepiej to braki sprzętu nam to uniemożliwiają. I wierzcie mi, wiele razy spotykamy się z tego typu dylematami. Chcemy pomóc, ale nie możemy.
A problem tkwi także w tym, że jest to sprzęt jednorazowego użytku, którego nie można sterylizować. Czyli potrzeby są na bieżąco! (100 sztuk koreczków kosztuje około 25zł)
Dlatego chcę zachęcić tych wszystkich, którym służba medyczna leży na sercu, albo doskonale rozumieją o czym piszę do pomocy i współpracy w akcji "Koreczek". Można pomóc w zbieraniu materiałów medycznych. Jeżeli ktoś będzie chciał pomóc to proszę o kontakt na anna.pinkas@cme.org.pl podam więcej szczegółów i jak można się w bardzo praktyczny sposób zaangażować.
Dziękuję!



Komentarze
Prześlij komentarz