Bycie Polką w Egipcie
Wiele osób, tutaj w Polsce, ale także w Egipcie zadaje mi to samo pytanie! Gdzie jest lepiej? Gdzie jest ładniej? Gdzie jest prościej? Moja odpowiedź jest zawsze ta sama! Wszędzie jest dobrze! Ja mam dwa domy. W Polsce i w Egipcie. Mam dwie rodziny, tutaj, i tam! Ale tam znalazłam swoje miejsce na ziemi, taki mały kącik na tej kuli ziemskiej. Miejsce dane mi od Boga! I wierzę, że jest to dar! I życzę każdemu, aby mógł znaleźć takie miejsce dla siebie. Gdzie będzie się czuł dobrze, otoczony przez przyjaciół i rodzinę, gdzie będzie to też miejsce jego służby. I w tym nie kryje się życie bezproblemowe, bez smutku i łez i codziennych zmagań. Ale czyż nie większym błogosławieństwem jest pokonywać trudności i bycie otoczonym przez życzliwych ludzi? Ja tego mogę wiele razy doświadczać. Bo życie misyjne to nie życie usłane różami. Jest więcej kolców niż pięknych kwiatów, ale kwiaty są tak piękne i tak rozkwitają, że pokrywają kolce! Ale to już Pan Bóg pielęgnuje te kwiaty!!
W Egipcie mi mówią, że jestem 100% Egipcjanką. Nie zgadzam się, bronię tej mojej polskości chociażby w 10%:). Choć jest to dla mnie też wielkim błogosławieństwem, że traktują mnie, jak jedną z nich i odkrywają w mojej osobowości wiele cech im bliskich!
Oczywiście są rzeczy, za którymi tęsknie, i których nigdy tam nie będę mieć: zielony las i jego zapach po deszczu, jego szum i potęga; zimowa sceneria, kiedy piały puch pada z nieba i pokrywa wszystko białym płaszczem i jest tak cicho...zapach skoszonej trawy, widok polnych kwiatów, smak malin, porzeczek, borówek, ostrężyn...smak kotleta schabowego (przepraszam, musiałam o tym wspomnieć:), zapach i szum deszczu, burza z piorunami...
Ale po drugiej stronie na innym kontynencie mogę zachwycać się owocami egzotycznymi, ciepłem (bo ja zdecydowanie jestem ciepłolubna), Nilem i łódkami, ciągle niebieskim niebem, zachodami nad Nilem, palmami...i tym uczuciem, że jest to moje miejsce na ziemi. Na wyspie na której mieszkałam, odkryłam także takie zakątki, jakie miała moja babcia kiedyś w swojej starym domu - ten zapach, koncert świerszczy wieczorem, gdy tam jestem to automatycznie przenoszę się do lat dzieciństwa...
Bardzo kocham Aswan, ale kocham też Wisłę!!!
W każdym miejscu jest coś wyjątkowego, co zapada mocno w serce i za czym się tęskni, ale myślę, że jest to też kwestia nie szukania braków, ale odnajdywanie nowych, małych "perełek" nowego miejsca. A potem wspomnienia i "perełki" tworzą piękny obraz naszego życia!
Dziękuję Bogu za te wszystkie piękne wspomnienia i nowe "perełki" które odkrywam w nowym miejscu!

Komentarze
Prześlij komentarz