Życie studenta
Miałam pomysł na posta z okazji Dnia Matki. A że wpadłam w wir pracy ani na egipski Dzień Matki (21 marca) ani na polski - nic się nie pojawiło. Wstyd pali mnie od stóp do głów. Teraz mam czas, a że temat ciągle tkwi mi w głowie, to postanowiłam go opisać! A jakie myśli kłębią mi się z tyłu głowy? No cóż nie będzie to o święcie mamy, ale o pewnym ciekawym powiedzeniu, którego zostałam jakiś czas temu nauczona.
Nasze miejsce szkoleniowe.
Moje studentki, które uczę podstaw pielęgniarstwa muszą zdawać egzaminy. Jak przystało na prawdziwego studenta. I jak to bywa też ze studentami, kiedy ogłaszam im termin egzaminu, słyszę: Co? Że kiedy? Nie, no tak dużo mam się tego nauczyć? A ja mam gości!! - znamy to prawda? Typowe studenckie wymówki. Ja próbuję pozostać twarda i nie dać się ich słodkim oczom, choć czasem zdarza mi się przesunąć termin egzaminu aby mogły mieć więcej czasu...no i mogły zjeść ciasto z tymi swoimi gościami. Raz dnia pewnego poznałam fajne powiedzenie. "Nie mam matki, która ma łaskę nade mną". Moja znajoma nauczyła mnie tego, aby nie dać się studenckim przekupstwom. Są studentkami więc muszą się uczyć, prawda? Więc żadnego "nie ma zmiłuj się" :).


Komentarze
Prześlij komentarz