Dom i inne sprawy

Wiele się działo w ostatnim czasie, a od ostatniego wpisu minęło kilka dni. Głównym powodem była choroba, która odebrała siły, chęci i nawet kazała położyć się do łóżka. Musiałam przez nią niestety zrezygnować z niektórych zajęć. Póżniej "wirusowa infekcja" zaatakowała mój komputer. Więc dodatkowy stres i bezradność pojawiła się nagle w jedno z popołudni. Następnie był lot do domu, do Polski na kurs, który odwołano, kiedy już wyjeżdzałam na lotnisko. W samolocie były dość znaczne turbulencje - moje pierwsze w życiu, a po powrocie do domu moja choroba postanowiła się jednak mocniej ujawnić, więc odwiedziłam lekarza. Teraz jestem w domu, zajadam się pysznym mamusinym jedzonkiem, a że jest ona bardzo dobrą kucharką, to mam same smakołyki, także te moje ulubione:) Za oknem nie ma śniegu, nieważne, przynajmniej mój znajomy w stanie Michigan odśnieża i lepi bałwany! Pijam dość często herbatę "z zielin" z sokiem z pokrzyw albo z malin. Odpoczywam.

 Ale tam w górze, ponad chmurami, nad dolinami, nad kłopotami i problemami, tam świeci słońce...

Przed samym moim wyjazdem do Polski pożeganałam moich znajomych z Korei, którzy wyjeżdzali następnego dnia po mnie, więc już się nie zobaczymy kiedy wrócę na wyspy. Trzy dni przed moim wyjazdem zaprosili nas do "koreańskiej restauracji", która miała miejsce w naszym domu. Zajadaliśmy się samymi koreańskimi smakołykami, a na deser była czekolada przywieziona przez moją znajomą z Polski, z którą mogłam spędzić jedno popołudnie w Birmingham. Dziękuję za ten czas!

A jakiś tydzień przed moim wylotem do domu, nasz gospodarz obchodził swoje okrągłe urodziny. Każdy miał przyjść z kapeluszem na głowie, najlepiej tak wysokim aby być wyższym od naszego solenizanta (a on jest naprawdę wysoki). Mój kapelusz pożyczyłam od mojej znajomej z Filipin i się okazał tradycyjnym kapeluszem z Irlandii. Pomimo, że był dość wysoki, niestety nie byłam wyższa.

Ostatnio towarzyszy mi piosenka, gdzie są niesamowite słowa: "Cokolwiek minęło, cokolwiek jest przed mną, pozwól mi śpiewać, kiedy wieczór nadchodzi...Błogosław Pana, moja duszo, uwielbiaj, chwal Jego święte imię, śpiewaj jak nigdy przedtem, moja duszo...". Czasem choroba potrafi odebrać siły fizyczne, nagły i niespodziewany stres zniechęca i załamuje, ale nawet takie sytuacje nigdy nie odbiorą nam możliwości aby uwielbiać Boga i znajdować 10.000 powodów aby śpiewać Mu na chwałę jak nigdy przedtem....


Komentarze

Popularne posty