Egipskie łakocie
W dowód wdzięczności postanowiłyśmy, że kupimy naszym znajomym egipskie ciasteczka. Znałyśmy drogę do piekarni, w której byłyśmy kilka dni wcześniej, ale nie aż tak bardzo znałyśmy arabski, aby kupić to co chcemy. Powiem wprost! Znałyśmy tylko słowo "dziękuję" (shukran), które raczej się mówi, jak już się coś otrzyma. Ale myśl o włożeniu tych pysznych słodkości do ust (ps. zakładałyśmy, że znajomi nas poczęstują:) pchała nas na przód w kierunku piekarni jak torpeda. Obserwując wszystkich dookoła, stąpałyśmy jednak z kroku na krok, bo raczej Egipcjanie nie śpieszą się aż tak bardzo, ale w końcu dotarłyśmy do piekarni. Używając angielskiego (którego raczej tam nikt nie znał) połączonego z "mową naszych rąk", dokonałyśmy naszego upragnionego zakupu. A wszyscy sprzedawcy widząc dwie kobieciny żądne egipskich smakołyków z uśmiechem nam pomagali. I tak oto dumne wyszłyśmy ze sklepu ściskając w ręku foliową reklamówkę pełną słodkości. A jak skromnie w sercu zakładałyśmy, wieczór spędziłyśmy ze znajomymi delektując się tym, dla czego warto odwiedzić Egipt :D
Głównymi składnikami są orzechy, karmel, masa figowa, pistacje, ciasto filo.
A smak? Aż trudno opisać!!:)


Komentarze
Prześlij komentarz