Nowy zawód?

A co mnie do tego skłoniło? A no jeden dzień spędzony nad Nilem w grupie kilkudziesięciu Egipcjan ze szpitala - pielęgniarek, lekarzy, pracowników i ich dzieci. Ogólnie większość Egipcjan nie umie pływać, boją się wody, bardziej ufają morzu niż rzece... widzą dużą różnicę w wodzie morskiej i rzecznej, ale trzeba przyznać, że Nil o tej porze może porwać...i to dosłownie. Poziom wody jest o około 2 metry wyższy niż w okresie zimowym oraz pojawiają się silne prądy morskie - wina Wielkiej Tamy! Nasza skała, na środku rzeki, na którą zazwyczaj musimy się porządnie wdrapać, teraz ledwo pokazuje nam swój wierzchołek nad wodą! Inne skały kompletnie zniknęły!


Dzień nad Nilem rozpoczęliśmy wczesnym popołudniem a zakończyliśmy po południu. I tak oto wszyscy tam zebrani i zgromadzeni zapragnęli nauczyć się pływać. A że siostra Ania umie pływać, to nie tylko przecież musi ich uczyć pielęgniarstwa, ale także pływania...ciagle słyszałam: Siostra Ania, ja też chcę się nauczyć pływać. Pokażesz mi!!. I tak przez 2 godziny ciągnęłam każdego za ręce, sprawdzając jak porusza nogami, czy w ogóle porusza:), jak powinien poruszać, zapewniałam, że ich nie puszczę i nie pozowlę porwać prądom, że nie wyjdę z nimi na głęboką wodę, ale tylko tam, gdzie będa mogli czuć dno...czasem byłam obładowana dwójka dzieci, które także chcialy się nauczyć pływać. Po kilku godzinach takiej intensywnej szkoły pływania, nie czułam własnych nóg...och jak mi się marzyło, aby też ktoś tak mnie pociągnał za ręcę i abym mogła też tak swobodnie  unosić się na wodzie...uff...jeden kolega się zgodził :)

I stojąc tak w wodzie pomyślałam, że może powinnam zostać intruktorem nauki pływania, Nil mam pod nosem, dużą gromadę studentów chętnych do nauki, która także zapewnia pyszne jedzenie:)...

I kiedy pojawiłam się w pracy, usłyszłam to samo pytanie: A nauczysz mnie pływać?


Komentarze

Popularne posty