Pasja w poszukiwaniach
W soboty mamy studium biblijne prowadzone w języku arabskim. Pomimo, że nie rozumiem wszystkiego, to staram się uczestniczyć w każdą sobotę i wyłapywać ważnę wątki. Ostatnie spotkanie dało mi bardzo wiele domyślenia. Myślę, że tylko dzięki Bogu zrozumiałam o wiele więcej niż zazwyczaj, a było o dobrym pasterzu, który pozostawia 99 owiec i idzie szukać tej jednej. (Ewangelia Łukasza 15, 1-7). Zastanawialiśmy się, czy czasem w naszym życiu nie jest tak, że myślimy sobie. Okej jedna się zgubiła, ale ciągle mamy te 99 i powinniśmy się o nie zatroszczyć. Czy ta jedna jest aż tak ważna, aby pozostawiać całą dużą gromadę!! Pasterz pozostawia te 99 i idzie szukać tej jednej zagubionej. On troszczy się! On ma pasję do zgubionych!! I czy ja mam taką samą pasję aby szukać tych, którzy nie znają Jezusa. Czy jestem wstanie poświęcić wszystko aby szukać tej jednej osoby? Mam wspaniały kosciół, jestem otoczona tymi "99" wierzącymi, jest mi dobrze, wygodnie...czy to mam wszystko zostawić aby iść i szukać tej "zbłąkanej", która zgubiła się, i to nie wiem z jakiego powodu. Może chciała...? Jezus ma pasję, aby szukać! Znajomy podał przykład osoby, która weszła do kościoła, ale jej ubior i słowa budziły wstręt u zebranych w kościele: "Hej, jak się wyrażasz, jak się zachowujesz, wiesz gdzie jesteś? Tu nie ma miejsca dla takiego jak ty!! Co za słownictwo!!" Osoba opuszcza kościół i spotyka innych, którzy zapraszają ją do baru, częstują alkoholem i papierosami. Są przyjacielscy, serdeczni, od razu chcą się zaprzyjaźnić. Gdzie jest nasza pasja do zgubionych? Gdzie taka osoba ma znaleźć Boga, kiedy my wolimy troszczyć się ciągle o te 99?
I jeszcze jedna historia, którą rozważaliśmy to przypowieść o zgubionej monecie (Ewangelia Łukasza 15, 8-10). Ta kobieta przeszukała cały dom, poodsuwała szafki, pozamiatała wszystkie kąty, zajrzała w każdą szczelinę domu, tak długo szukała, aż znalazła. Nie poddała się w połowie poszukiwań, stwierdzając, no ileż można zamiatać i odsuwać łóżka i szafki. Szukała i znalazla. Jakże cenna musiała być dla niej ta moneta, że tyle czasu i zapału poświęciła na poszukiwania. A potem świętowała. Czy ja czasem nie poddaje się w połowie i stwierdzam, że ten człowiek jest tak trudny w kontakcie, że nie chcę mieć z nim nic więcej do czynienia .Poddaję się w połowie drogi aby go "znaleść" i opowiedzieć mu jeszcze raz o Panu Bogu!! A potem cieszyć się razem z nim, kiedy zawierzy swoje życie Zbawicielowi.
Modlę się, aby Bóg dał nam taką samą pasję do zgubionych jaką ma Pan Jezus!!

Komentarze
Prześlij komentarz