Życie w przestworzach
Nie będzie o ptakach, ale o samolotach obrazujących nasze życie. Wiele razy nasuwały mi sie takie refleksje w czasie latania, ale nigdy nie miałam okazji ich pozbierać i przelać na papier. Aż przyszedł czas wylotu do Niemiec, gdzie obecnie jestem. A moje myśli pojawiły się z wraz ciemnymi, burzowymi chmurami, które złowrogo zawisły nad lotniskiem w Katowicach. Ciemne, gęste, które bardzo skrupulatnie zamykały drogę promieniom słonecznym.
Wystartowaliśmy!
Nie trawło długo, jak wpadliśmy w "mleko". Dookoła zrobiło sie biało, jakby ktoś owinął nas watą cukrową jak zimowym płaszczem. Nie pytajcie czy wata była słodka - nie odważyłam sie otworzyć okna! Takie warunki sprzyjają lekkim turbulencjom. W prawo, w lewo, troszkę w dół! Czasem mam wrażenie, że skrzydlo nam odleci, a mam zawsze ten przywilej siedzieć właśnie przy oknie z widokiem na skrzydło.
Ale nagle okazuje sie, że z waty cukrowej można się wydostać. Nie klei się do nas, jak to bywa po jej zjedzeniu. Nawet ciemne chmury teraz wydają się jakby snem! Pojawia się słońce. Tak mocne i oślepiające, że muszę mrużyć oczy, bo blask jest nie do zniesienia. Aż tu nagle pojawia się błękit. Pokrywający całe niebo z jaśniejącą kulą na środku. Czy ktoś wspominał coś o chmurach i wacie cukrowej??? Samolot leci tak płynnie, że czasem wydaje mi się, że stoimy. Tylko pasy bezpieczeństwa trzymają mnie przed wysiadką. Och mogło by być tak zawsze, prawda? Pięknie, cudownie i bez turbulencji!!! W samolocie serwują nam kanapki, soki, herbate. Ale....ku mojemu zaskoczeniu, nawet na takich wysokościach lubią wiać wiatry. Pomimo, że chmurowy, gęsty płaszcz jest daleko poniżej nas, to lot nie zawsze jest spokojny. Troszke lubi pokołysać. Co raczej nie sprzyja zaśnieciu, ale gorliwej modlitwie.
Czy nasz życie czasem tak nie wygląda? Problemy, trudności otaczają nas jak taki chmurowy płaszcz i nie widzimy nawet nikłego promyka nadziei. Czasem idziemy przez gęstą mgłę, po omacku zmierzając do nieznanego nam kierunku. Ale im wznosimy sie wyrzej, im więcej czasu spędzamy na modlitwie i z Bożym Słowem, zaczynamy wznosić się wyżej i wyżej, gdzie świeci tylko słońce a niebo jest niebieskie. Tam odnajdujemy pokój w Bożej obecności. Możemy odpocząć od naszych problemów! Jednym słowem mamy się dobrze. Ale i tu bywa niebezpieczeństwo. Możemy poczuć się za dobrze. Rozleniwić się w społeczności z naszym Stwórcą. Jak dobrze, że od czasu do czasu pojawiają się turbulencje, aby otrząsnąć nas z tego stanu.
Ale co najważniejsze, jeśli Bóg jest naszym Pilotem, zawsze wylądujemy bezpiecznie!!

Komentarze
Prześlij komentarz