Biegając po schodach

Czy czytaliście kiedyś księgę Jozuego? Ja skończyłam przedwczoraj i pod sam koniec księgi, w rozdziale 22 są zawarte niesamowite słowa dotyczące służby. Czy zdarzyło się Wam pomagać na jakimś wyjeździe misyjnym, konferencji i być tak zabieganym, że zapominaliście (albo raczej padaliście ze zmęczenia) o Waszej osobistej społeczności z Bogiem? W Waszym napiętym grafiku nie było miejsca na Wasz czas z Panem Bogiem? Albo modlitwa trwała tak krótko i nie kończyła się "Amen" bo wcześniej zdąrzyliście zasnąć? Mi się niestety zdarzyło.

A słowa z Jozuego wyraźnie mówią, jaka powinna być kolejność w życiu każdej osoby, która chce służyć Panu Bogu. Najważniejsza w służbie, nie jest służba, ale osobista relacja z Bogiem.

"Troszczcie się tylko pilnie o to, żebyście spełniali przykazanie i prawo, które nakazał wam Mojżesz, sługa Pana: miłować Pana, Boga waszego, postępować zawsze Jego drogami, zachowywać Jego przykazania, przylgnąć do Niego i służyć Mu całym waszym sercem i całą duszą" (Księga Jozuego 22, 5)

Najważniejsza w służbie jest miłość do Boga. Pan Jezus dał nam wspaniały przykład. Przyszedł służyć, bo kierowała Nim miłość do nas. Kroczenie Jego drogami wskaże nam też w jaki sposób możemy służyć, Jego przykazania pokażą nam czego unikać, na czym się skupić, czego się wystrzegać. Bardzo poruszyło mnie słowo "przylgnąć". Nie oznacza to, że mamy mieć społeczność z Bogiem na wyciągnięcie ręki, może na miły uścisk od czasu do czasu, ale przylgnięcie do Niego oznacza połączenie mojego serca z Jego sercem. Mamy tu takiego wspaniałego 2-letniego Niemca (syn naszych liderów) i gdy mnie zawsze widzi, biegnie i cały wtula się w moje ramiona, kładzie swoją blond główkę na moim ramieniu i tak trwamy w tym uścisku. Prawie mogę poczuć bicie jego dziecięcego serduszka. Taką bliską społeczność chce mieć z nami nasz kochający Ojciec w Niebie. A potem możemy służyć i biegać po "szpitalnych schodach", aby pomagać innym. 


Wspaniała kobieta Corrie ten Boom, podzieliła sie kiedyś słowem, które powiedział jej pewien misjonarz. "Czasem porażki sprawiają, że czuję się zniechęcony. Ale staram sie pamiętać o tym, że Bóg nie dał mi być odpowiedzialnym za moje sukcesy, ale to czy będę Jemu wierny. Jezus powiedział w swoim słowie: Bardzo dobrze wierny sługo, nie - bardzo dobrze osiągajacy sukcesy sługo!". 

I ja także staram sie o tym pamietać. Nie jestem tu aby osiagać sukcesy, ale Bóg "rozliczy" mnie z mojej wierności Jemu. Czasem służba zabiera ten czas, jaki chciałabym spędzic z Nim sam na sam. W szpitalu zawsze są chorzy, zawsze potrzebują pomocy i zawsze jest coś do zrobienia. Poza szpitalem możliwość służby jest przeogromna, ale staram sie nosić te słowa w swoim sercu i pamiętać, że Bóg o wiele bardziej niż co innego, pragnie społeczności ze mną. 

Przypomniała mi się teraz taka "szkółkowa piosenka", którą pamietam już od najmłodszych lat. "Szczęśliwi ludzie, są to ci, których Panem jest Bóg...wszędzie będę szukać Cię, służyć Ci do końca dni, będę ufać Jezusowi, On pomoże mi."

Służba zaczyna się najpierw od szukania Boga całym sercem i wszędzie!




Komentarze

Popularne posty