Niedobrze człowiekowi gdy jest sam...

Większość Egipcjan panicznie boi sie tych przemiłych stworzeń. Nie zasną, jeżeli w pokoju dwoje maleńkich ocząt na nich spogląda, nie wejdą do pokoju, kiedy zza szafy wystaje maleńki ogonek...Brzydzą się nimi i są wstanie użyć wszelkiego rodzaju "broni" aby pozbyć się intruza...a o stoczonej wojnie często świadczy bolesny ślad na ścianie...

My je lubimy - moja współlokatorka i ja. Jest ku temu kilka niezaprzeczalnych powodów:
1. Są sto razy lepsze od komarów - temu nikt nie może zaprzeczyć, szczególnie w Afryce ;)
2. Nie gryzą.
3. Nie trzeba ich dokarmiać, same wyłapują wszelkiego rodzaju muszki i inne skrzydlatopochodne (choć jeden lekarz sugerował mi abym podrzucała im tuńczyka!!!).
4. Ładnie się odzywają, czasem próbują nawet zagłuszyć pracujący mikser.
5. Są lepsze od mrówek, których mamy w mieszkaniu pod dostatkiem.
6. I chyba ten najważniejszy punkt: te ich oczęta, małe czarne, wpatrujące się w ciebie i proszące o odrobinę miłości i akceptacji...no nie da się przejść koło nich obojętnie, bynajmniej nie z kapciem w ręku - to u nas w mieszkaniu zabronione...


Chyba mamy rodzinkę, bo co jakiś czas widzę Dużego i Małego. Dziś udało mi się zrobić sesję zdjęciową Małemu (2-3 cm). Nie jest to łatwe, gdyż obywatel ten jest dość nieśmiały i nadzwyczaj zwinny...i zachwycają mnie też zawsze te ich łapki - proszę się przyjżeć!!:)

Komentarze

Popularne posty